Co robił ostatniego dnia sierpnia? Spotkanie autorskie z Marcinem Podolcem
Ciepły, leniwy koniec wakacji czy intensywny powrót do rzeczywistości? Dla Marcina Podolca, kolejnego gościa zaproszonego w ramach cyklu #ilustracJA 2.0, ostatni dzień sierpnia ma od lat swój niezmienny rytm. Kiedy padło pytanie o to, jak spędza tę symboliczną datę, z uśmiechem przyznał, że tradycyjnie publikował stworzony przez siebie teledysk do utworu Pablopavo „Ostatni dzień sierpnia” na swoim facebookowym profilu.
W ten sposób weszliśmy w świat twórcy, który z niezwykłą czułością przygląda się temu, co zwykłe, codzienne i bliskie każdemu z nas. Spotkanie okazało się podróżą przez kulisy tworzenia komiksów, animacji oraz sztukę dostrzegania mikrohistorii dziejących każdego dnia w naszym otoczeniu. Rozmawiając o inspiracjach, Podolec zdradził, jak wielki wpływ na jego twórczość mają wspomnienia z lat młodości i rodzinnego Jarosławia. Zamiast szukać wielkich, hollywoodzkich fabuł, autor wybiera codzienność oraz prowincjonalny klimat, udowadniając, że “zwykłe” życie potrafi być niesamowicie wciągające. Pozostając w temacie lokalności okazało się, że w komiksowym świecie Marcina Podolca pojawia się mocny włodawski akcent! W tytule Dym (komiksowej biografii Pawła Sołtysa – Pablopavo) zilustrowana została postać pochodząca z Włodawy – Dj Krzaku.
Dużą część rozmowy poświęciliśmy technicznym i artystycznym wyzwaniom, z jakimi mierzy się twórca. Gdy padło pytanie o minimalizm rysunkowy, eliminację szumu wizualnego i rezygnację z nadmiaru linii, autor zareagował spontanicznie i z dystansem stwierdzając, że w jego odczuciu chętnie korzysta z linii, choćby dlatego, żeby zamaskować popełnione błędy. Z uśmiechem dodał też, że najtrudniejsze do narysowania są… konie i rowery! Jako wykładowca w łódzkiej szkole filmowej, Marcin Podolec na co dzień kształci nowe pokolenia twórców. Czego uczy studentów, którzy często chcieliby od razu porywać się na wielkie, skomplikowane epopeje? Recepta jest prosta, choć wymagająca – przez pierwszy rok ćwiczą wyłącznie krótkie formy. Tylko w ten sposób można opanować trudną sztukę budowania scenariusza oraz montażu obrazu i dźwięku.
Refleksja dotknęła również kondycji polskiego rynku komiksowego. Choć medium to przez lata walczyło z łatką rozrywki wyłącznie dla dzieci lub geeków, dziś autorzy tacy jak Marcin Podolec skutecznie przekraczają granice getta twórców niezależnych.
Na zakończenie obejrzeliśmy jakże uniwersalną animację „Colaholic” – opowiadającą o zażyłej, choć momentami trudnej relacji autora z jego ulubionym napojem.
Spotkanie z Marcinem Podolcem pokazało, że komiks to pełnoprawna literatura faktu naszych czasów, potrafiąca z czułością i humorem opowiedzieć o każdym z nas. Dziękujemy za te niezapomniane chwile w murach naszej biblioteki!


































